//////
Post Icon

KOLEJNE DZIECKO- WIĘCEJ SWOBODY

Maluch czuje, że nie może pozwolić, aby kontrola rodziców była nadmierna fizyczna i psychiczna. Jeśli zbyt dokładnie pokazuje mu się, jak używać ołówka lub wkładać skarpetkę, jeśli rodzice chcą zbyt długo go pieścić, jeśli chcą czyścić mu uszy lub zaglądać mu do gardła dłużej niż przez dwie sekundy, malec odczuwa silny impuls, aby się wyswobodzić. Drugiemu czy trzeciemu dziecku zwykle pozostawia się dużo więcej swobody, a więc jest ono mniej skłonne podejrzewać, że ludzie próbują je zdominować. Czuje, że lubi pieszczoty, a kiedy matka chce się z nim popieścić, może spokojnie usiedzieć na jej kolanach przez kilkanaście sekund lub przesiedzieć nawet całą minutę zanim zajmie się swoimi sprawami.

Read User's Comments0
Post Icon

PRZY DRUGIM DZIECKU

Przy drugim dziecku rodzice robią ustępstwa na rzecz indywidualności. Trak­tują za naturalne ruchy niemowlęcia i popłakiwanie, którego nie da się rac­jonalnie wytłumaczyć, ale nie ma ono większego znaczenia. Uczą się, że dziecko mimo bycia takim maleństwem jest mocne i wytrzymałe. Co najważniejsze nauczyli się od pierwszego dziecka, że są sprawni jako rodzice i zwykle po­stępują właściwie. Mają więc zaufanie do siebie i są bardziej odprężeni przy drugim dziecku. Wierzę, że niemowlę lub małe dziecko instynktownie wie, że trzeba mu pozostawić nieco swobody na jego maleńkie decyzje — wybór rodzaju ruchów, zabawki, którą chce się bawić w sobie wiadomy sposób, wypluwanie dzisiaj potrawy, która mu wczoraj smakowała i domaganie się jej jutro

Read User's Comments0
Post Icon

GŁĘBOKIE PRAGNIENIE

Po pierwsze trzeba pamiętać, że niepokój i nieustanna troska nie jest niczym dobrym. Głównym czynnikiem, który umacnia charakter dziecka, jest jego głębokie pragnienie, aby wyrosnąć na takich ludzi, jak rodzice, których po­dziwia i kocha. Większą część pracy wykonują same dzieci. Im więcej się je napomina, tym mniej mają ochoty naśladować i sprawiać przyjemność. Oczywi­ście nie doradzam pozwalania dzieciom na niegrzeczne zachowanie lub popada­nia w tarapaty — należy tylko unikać automatycznego i często niepotrzebnego pilnowania, zwracania uwag, dyrygowania, zabraniania i upomi­nania.  Podczas pracy jako pediatra nauczyłem się, że wyniki rodzicielskiej troski i przejmowania się często bywają diametralnie różne u pierwszego i drugiego dziecka w pierwszym lub drugim roku życia. 

Read User's Comments0
Post Icon

DZIADKOWIE

Dziadkowie często mnie pytają, dlaczego ich własne dzieci nie sprawiały im tyle radości, co wnukowie. Latami o tym myślałem i doszedłem do przekona­nia, że nie ma cudownego sposobu, aby rodzice przestali się dręczyć zachowa­niem dzieci i ich bezpieczeństwem. Po to są rodzice, choć z pewnością ilość szumu, jaki robią wokół dzieci, jest różna w każdej rodzinie. Z kolei dziadkowie czują się przez więzy krwi blisko związani z dziećmi. Na tyle, aby czuć dumę z powodu ich osiągnięć i poddawać się ich urokowi; większość dziadków — choć nie wszyscy — nie mają tego niespokojnego poczucia odpowiedzialności, które mieli jako rodzice. Nie wydaje mi się więc, abym mógł radzić rodzicom, aby czerpali mnóstwo radości z dzieci. Mogę natomiast trochę im w tym pomóc.

Read User's Comments0
Post Icon

SZALEŃSTWA OJCA Z DZIECKIEM

I ostatni punkt. Tylko niektórzy ojcowie lubią szaleć ze swoimi dziećmi. Podrzucają swoje niemowlęta pod sufit. Udają lwa przed małymi dziećmi. Walczą ze starszymi dziećmi na poduszki. Niektórzy psychiatrzy dziecięcy odkryli, że przynajmniej w niektórych przypadkach bywa to zbyt podniecające. Wzburza kłębiące się emocje, które nie uspokajają i prowadzi do objawów nerwicowych. Kiedy wspomina się o tym ojcom, wielu z nich się denerwuje. Podkreślają, że dzieci uwielbiają te zabawy i domagają się więcej. To prawda, ale w niczym nie umniejsza rady. Niewielkie podniecenie mija bez śladu. 

Read User's Comments0
Post Icon

TOWARZYSZENIE SOBIE W PRACY

Wydaje mi się, że zbyt często rodzice wykonują te prace sami, aż do chwili, kiedy wydaje im się, że mogą to robić dzieci; przekazują je wtedy pociechom — przynajmniej od czasu do czasu. Myślę, że lepiej by było, gdyby rodzice prosili o pomoc młodsze dzieci, a później, kiedy dzieci mogą wykonywać te prace same dalej robili wspólnie. Towarzyszenie sobie w pracy jest łatwiejsze od towarzyszenia jako takiego. Jeśli rodzice i dzieci przez krótki czas me mają o czym mówić, to mogą przez chwilę pracować w milczeniu, a zacząc roz­mawiać wtedy, gdy poczują taką ochotę.

Read User's Comments0
Post Icon

OBWINIANIE SIĘ PRACUJĄCYCH MATEK

Matki, które nie pracują zawodowo, rzadko zajmują się tym, czy ich związki z dziećmi są rzeczywiście bliskie. Są z nimi od 7 rano aż do późnego wieczora z wyjątkiem godzin lekcyjnych. Choć w większości przypadków nie mają zbyt wiele czasu na zabawę z nimi. Natomiast pracujące matki czasami się obawiają o mają poczucie winy. Jest to jednak zupełnie inna historia. Tylko na dobre wychodzi, jeśli ojciec naprawdę czuje się towarzyszem swoich dzieci i ma ochotę spędzać z nimi czas. Do najbardziej podniecających zajęć należy na przykład wycieczka do ogrodu zoologicznego, pójście na koncert, zawody sportowe, wyjazd na ryby, piknik lub wyprawa do miejsc historycz­nych.

Read User's Comments0
Post Icon

NIESWOJO W TOWARZYSTWIE DZIECI

Są także ojcowie, którzy rzeczywiście czują się nieswojo w towarzystwie własnych dzieci. Najczęściej dotyczy to synów, gdyż w podświadomości ojcowie i synowie skłaniają się w kierunku rywalizacji i krytycznego podejścia do siebie, tak jak matki i córki. Niektórzy z tych ojców mieli bardzo napięte stosunki z własnymi ojcami. Niektórzy czują się źle i nieśmiało także w towarzystwie innych dorosłych. Większość ludzi, którzy mają podobne problemy, nie lubi o nich mówić, a nawet się do nich przyznawać. Otwarcie często martwią się tym matki, kiedy ojcowie mają mało kontaktu z dziećmi, i to matki na ogół szukają pomocy specjalistów, zwłaszcza kiedy chodzi o synów.

Read User's Comments0
Post Icon

OJCIEC TOWARZYSZEM

W prostszych społecznościach rodzice uważają, że prawidłowo postępują z dziećmi. Zakładają, że dzieci ich kochają — w każdym razie wnioskuję tak z ich szacunku do nich. Nie uważają, aby analizowanie zagadnienia, czy są aprobowani przez dzieci miało stanowić dla nich problem. Niech się dzieci raczej martwią, czy są aprobowane przez rodziców. Uważają, że w przeciwnym razie jest to stawianie całej sprawy na głowie. Myślę, że niepokoje w Stanach Zjednoczonych biorą się — przynajmniej częściowo — z przekonania pierwszych pionierów i następnych fal imigrantów. Twierdzili oni, że chętnie znieśliby wszelkie przeciwności, aby tylko zapewnić lepsze życie swoim dzieciom i wnukom.

Read User's Comments0
error: Content is protected !!